Recenzja książki Doktor No – James Bond

27 sierpnia, 2020

dr no recenzja

Doktor No to solidna porcja oldschoolowej literatury wagonowej; prosta fabuła, napisana nieskomplikowanym językiem, z jasno zarysowanymi zwrotami akcji i archetypowymi postaciami. Tak jak dawniej świetnie mogła się sprawdzać jako łatwy czasoumilacz, kilkugodzinnej, kolejowej podróży, tak i teraz znajdzie odbiorców w współczesnej rzeczywistości – zabieganej, szybkiej, z ludźmi nie mającymi czasu na zgłębianie ambitnej książki, a jednak chcącymi mieć kontakt z literaturą „jako taką”.

James Bond to postać wyjątkowa. Bohater 26 filmów akcji, nagranych na przestrzeni 57 lat, grany przez siedmiu aktorów, znany jest dzisiaj każdemu. Wielość twarzy odtwórców głównej roli w żaden sposób nie rozmyła kultowej tożsamości Agenta 007, która bez względu na odsłonę, jest zawsze tą samą osobą. Można powiedzieć, że w popkulturze ogółem, popularność kinematograficznego portfolio Jamesa Bonda nieco przyćmiła tą pierwotną, książkową część opowieści, autorstwa Ian’a Fleminga – twórcy kultowego bohatera. 

Emerytowany agent Brytyjskiego wywiadu, w chwili zasiadania do pisania szóstej z kolei książki o Agencie 007, lekcje z dramaturgicznego rzemiosła miał już dobrze odrobione. Doktor No zgrabnie przeprowadza nas przez pełną intryg przygodę Jamesa Bonda. Ten, odesłany na Jamajkę, celem wyjaśnienia zaginięcia jednego z agentów brytyjskiego wywiadu, szybko wpada w ciąg nieoczekiwanych i niebezpiecznych zdarzeń. Finalnie spychających go wprost w mechaniczne szpony szalonego naukowca, pełnego sadyzmu, megalomanii i nienawiści do świata zachodniego.

doktor no recenzja

Doktor No – James Bond zawsze dobry

Schematyczny, bardzo nieskomplikowany sposób poprowadzenia fabuły Doktora No, to ta z mocniejszych stron książki Ian’a Fleminga. Poruszające się w niej postacie, także schematyczne, ale i wyraziste, z wyjątkowym Jamesem Bondem na czele, dobrze wpisują się w przedstawianą historię. Przymykając oko na drobne niekonsekwencje w ich zachowaniu czy fabularne uproszczenia i zabiegi typu deus ex machina, dostajemy solidny kawał prostej literatury rozrywkowej. Zbudowana na zasadzie absolutnych przeciwieństw; typu: Bond – No, dobry – zły; pozwala zagłębić się w historię bez konieczności odbywania głębokiej refleksji nad pobudkami bohaterów. Książka także utrzymana jest w lekkim tonie i mimo, że zawiera momenty mało optymistyczne (jak śmierć Quarrela w płomieniach), to nie uświadczymy tu zbyt dużych pokładów patosu i całość czyta się bardzo pogodnie. Także zwroty akcji wykonane są z odpowiednią dozą dramaturgii; mimo, że końcowy triumf Bonda nie jest dużą niespodzianką, to obserwowanie kunsztu agenta wywiadu i tego, w jaki sposób pokonuje kolejne wyzwania, potrafi wciągnąć niespodziewanie mocno.

Bujna wyobraźnia, osobiste doświadczenia Fleminga czy opowieści kolegów po fachu – bez znaczenia jest co było prawdziwym motorem napędowym w machinie tworzącej kolejne historie agenta 007. Bez względu na pochodzenie pomysłu na fabułę Doktora No, można być pewnym, że sięgając po tę pozycję, uświadczymy prostej historii; napisanej przy użyciu słownictwa, któremu daleko do wysublimowanej erudycji; a jednocześnie wciągającej i pozwalającej czerpać pełnię przyjemności z czytania, bez względu czy korzystamy z wolnych pięciu minut podczas jazdy tramwajem, drugą ręką mieszamy zupę na gazie, czy ogarnięci jesteśmy niezmąconym spokojem w ciszy domowego salonu. Doktor No to solidny kawał twórczości Iana Fleminga. Twórczości przystępnej, prostej i wciągającej – nadającej się na każdą okoliczność, nawet dla tych mniej intensywnych czytelników.

Prześlij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne artykuły

Recenzja gry The Surge

Recenzja gry The Surge

Gdy na przedmieściach futurystycznego miasta dochodzi do wybuchu, pracownicy fabryczni i roboty zaczynają zachowywać się niezwykle agresywnie. Warren jest jednym z fabrycznych robotników, ale w przeciwieństwie do pozostałych nie utracił świadomych zachowań. Aby...

Recenzja gry The Long Dark – Czy boisz się zimy?

Recenzja gry The Long Dark – Czy boisz się zimy?

The Long Dark jest grą, w której chłód może być groźniejszy od drapieżników. To produkcja stworzona w low polygonowym środowisku z przyjemną animacją i bajkową kolorystyką, ale z mało bajkowym zadaniem przetrwania w głębokiej kanadyjskiej dziczy. W The Long Dark mamy...

Voidtrain – recenzja gry z pociągiem w próżni

Voidtrain – recenzja gry z pociągiem w próżni

Twórcy horroru Desolate, który może pochwalić się sporą liczbą zadowolonych graczy, stworzyli grę nieco inną niż wiele nowych oglądanych produkcji. Jest to dość ciekawa propozycja dla ludzi poszukujących świeżych pomysłów. Z pewnością dla tych, którzy lubują się w...

Recenzja dysku SureFire GX3

Recenzja dysku SureFire GX3

Zewnętrzny dysk SSD GX3 marki SureFire to niewątpliwie produkt godny uwagi. Jest przede wszystkim skierowany do graczy. Wyróżnia się on bardzo „drapieżnym” designem, dobrą wydajnością i kilkoma innymi ciekawymi funkcjami, które sprawiają, że nie można przejść obok...

Silmarillion Tolkiena – fundament fundamentu

Silmarillion Tolkiena – fundament fundamentu

Nadchodzi taki moment w życiu każdego prawdziwego fana J. R. R. Tolkiena - czy poprzez własne poszukiwania dyktowane niedosytem po Władcy Pierścieni i Hobbicie, chęcią głębszego poznania uniwersum, czy poprzez poradę znajomego lub najzwyklejszy przypadek - natrafia on...

Jakub Żulczyk – sylwetka pisarza nowej fali

Jakub Żulczyk – sylwetka pisarza nowej fali

Literatura popularna przeżywa obecnie w Polsce pewien renesans, a dzieje się tak z kilku różnych względów. Czytanie książek stało się modne w stopniu większym niż kiedykolwiek wcześniej, a książka w twardej oprawie jest atrybutem wielu osób dzielących się ze światem...